Pisanie tekstów od kuchni!

Pisanie tekstów jest jak posiadanie zwierzątka. Niby chce się je ciągle głaskać, ale wreszcie zaczyna trochę wkurzać, jak szaleje, sika na ściany i drapie meble.  Za chwilę jednak znowu zwierzątko się łasi i mruczy cudownie. Wtedy nie wyobrażamy sobie życia bez zwierzątka.

My w liczbie mnogiej? Mam nadzieję, że inni copywriterzy, blogerzy i pisarze zgodzą się ze mną, że pisanie tekstów jest cudowne, ale czasem daje w kość i ma się ochotę założyć koc, albo nawet całe łóżko na głowę i wyć jak jeleń na rykowisku. Ostatnio pisałam o tym, jak zostałam copywriterem. A dzisiaj podpowiem co zrobić, kiedy pisanie wkurza i nie daje satysfakcji, a poza tym opiszę Wam swój dzień!

.

pisanie tekstów od kuchni
Mój nowy planer z Tigera!

,

Sprawdzone sposoby, gdy pisanie Cię wkurza! 

  • zjeść żelki Śmiejżelki,
  • pomrugać oczami i zrobić przerwę-na przykład na posprzątanie kocich kuwet,
  • w ostateczności zahipnotyzować klawiaturę, żeby teksty się same pisały,
  • wziąć tydzień urlopu i zapomnieć, że pisanie w ogóle istnieje.

Ja skorzystałam z opcji ostatniej i dzisiaj już pisanie lubię!

.

Pisanie tekstów – ale masz fajnie, że siedzisz w domu!

 

Hmm to Ty w sumie tak piszesz i piszesz cały dzień? To chyba super!? Też bym chciała siedzieć w domu i tak pracować. Alert, alert, alert! Jeśli jako copywriter kiedykolwiek usłyszałeś takie słowa-wiedz, że ktoś, kto je wypowiadał, nie ma pojęcia o Twojej pracy, ani o tym, co robisz. Ja się przyzwyczaiłam i mówię zawsze, że piszę o halach stalowych. Bo piszę. Od dwóch lat. Wtedy ten ktoś robi wielkie oczy i mówi „ale masz przerąbane”. Wtedy już zaprowadziłeś kogoś na właściwe tory. Pisanie tekstów przez cały dzień to nie bułka z masłem ani ziemniaczki ze świeżym koperkiem. Mmmmm! Ale nie o tym miałam pisać! Teraz uchylam rąbka tajemnicy sa sa sa sa!

.

pisanie tekstów od kuchni
Moje miejsce pracy i Robert Lewandowski!

Copywriter od kuchni – jak wygląda mój dzień?

 

  1. Wstaję ok. 8.30, robię herbatę. Kawy nie piję (aaaaa! Jak możesz żyć bez kawy – zaraz sobie pomyślicie! Żyję, mam się dobrze! Dziękuję!)
  2. Karmię koty, ogarniam mieszkanie i robię plan na dany dzień.
  3. Najbardziej sprawdza się u mnie planowanie 3-4 rzeczy i wykreślanie ich potem z listy. Gdy rzeczy jest za dużo-jestem przerażona już na początku dnia!
  4. Kiedy lista jest skończona zaczynam zaglądać na profile facebookowe klientów, promuję je i odpowiadam na komentarze. Zajmuje mi to ok. godziny.
  5. Raz w tygodniu poświęcam ok. 1.5 godziny na zaplanowanie wpisów na firmowe fanpejdże.
  6. Następnie biorę się za zlecenia codzienne, które mam od swojego głównego klienta. Uzupełniam strony internetowe tekstami, a także piszę teksty, które klient sam wrzuca na stronę.
  7. Staram się, żeby rzeczy, które wymagają mojej uwagi maksymalnie zrobić do godziny 14.00. Potem już nie działam tak ostro!
  8. Kolejne sprawy to planowanie wpisów na swój blog i fanpejdż, odpowiadanie na maile i wiadomości, opieka nad stronami i planowanie wpisów blogowych dla klientów.
  9. Kiedy mam dużo zleceń na teksty na strony internetowe wcześniej drukuję planer i umieszczam w nim najważniejsze sprawy. Tym razem spodobał mi się ten odlecibocian.pl i praca była jeszcze bardziej przyjemna 🙂

 

  1. Maksymalnie dużo pracy jest między 9-14. Potem tempo spada, bo i ja nie jestem już tak produktywna.

Ostatnie prace, ale też małe bzdurki zostawiam na sam koniec. Ok. 14 robię sobie przerwę na modny lunch  i staram się skończyć pracę ok. 16.00

 

No i tak, dobrnęliśmy do końca tego dnia, a ja już prawie zamykam poniedziałek i idę po gazetę! Tam dziś też mój tekst– w Magazynie Życie Regionów, Rzeczpospolita 🙂 

Jak u Was wygląda dzień? Dajcie znać! 

Facebook Comments